life · Uncategorized

Slow your life!

“Zwolnij!” powiedział mi jakiś głos w mojej głowie pewnego zimowego dnia, gdy piłam herbatę w centrum Warszawy. Nie był to zwyczajny dzień. Raczej jeden z tych przełomowych, kiedy to człowiek uświadamia sobie, że jeśli czegoś w życiu nie zmieni, nic dobrego się nie wydarzy. Kilka dni wcześniej wylądowałam w Polsce. Powrót z Chin był dość traumatyzujący, pełen fizycznego bólu, gorzkich myśli i poczucia zaprzepaszczenia wielkich możliwości. Jednak tego zimowego dnia, siedząc na walizkach, bez dachu nad głową, uświadomiłam sobie, że nie tędy droga. “Ale jak to?” mój wewnętrzny monolog trwał dalej. Byłam na najlepszej drodze do spełnienia swoich marzeń ba, ja je praktycznie spełniłam! Chciałam przeć na przód, dalej robić swoje a nawet więcej, sięgać nieba, gwiazd i Bóg wie czego jeszcze (czy tam Konfucjusz). Rozejrzałam się dookoła. Nie byłąm już w tym wielkim świecie, który tak bardzo chciałam podbić. Byłąm z powrotem w mojej małej kawiarnii obserwując spacerujących warszawiaków. Pomyślałam wtedy, że jakimś dziwnym cudem, jestem szczęśliwa. Nie chciałam przyjąć tego do wiadomości. Ale, że jak to? Po prostu. W wielkim 8 milionowym zaganianym chińskim mieście nie poczułam ani razu tego przyjemnego ciepełka na serduszku. Czułam za to ciągłą presje, obawę przed rozczarowaniem i potrzebę zaspokajania wszelkich stawianych przede mna oczekiwań. Tu czułam spokój. I dorosłam chyba do myśli, że życie jest za krótkie, aby pędzić przed siebie za wszelką cenę, nawet jeśli wydaje nam się, że w tej właśnie chwili spełniamy swoje marzenia.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s